deviant art

Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
TXT, 5.4 KB
more ▶

More from ~Arekusandora3

Featured in Groups:

Details

January 29
5.4 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 6
Favourites: 3 [who?]

Views: 124 (2 today)
Downloads: 1 (0 today)
[x]
„Społeczeństwo bez podziału istnieć nie może!”- zdawało się to być główną ideą tych czasów. Podział na klasy zaznaczał się bardzo wyraźnie w średniowiecznej Francji.
Z daleka odróżnić można było biednego chłopa od bogatego arystokraty. Jednak niemal „najszlachetniejszą” klasą i cieszącą się największym uznaniem byli kapłani. Księża czy zakonnicy odbierali staranne wykształcenie w klasztorach czy też szkołach parafialnych. Potrafiący czytać i pisać- co w tych czasach nie zdarzało się często- stanowili zamkniętą grupę. Wielu ludzi z czystej ciekawości przychodziło do pięknej katedry by posłuchać chóru śpiewającego po łacinie tajemnicze słowa, które wręcz przesiąkały mistycyzmem i wywoływały dreszcz. Byli jednak i kapłani, którzy cieszyli się kiepską sławą.
Do tych kapłanów należał Ludwig Frollo, archidiakon katedry. Ludzi intrygowała trochę niedostępność i chłód kapłana oraz te tajemnicze rzeczy jakimi się zajmował, a których oni nie rozumieli.
Był on dość wysokim mężczyzną, który liczył około 30 wiosen. Zdał on 4 fakultety: z prawa, teologii, medycyny i sztuk wyzwolonych. Blond włosy zaczesane do tyłu, błękitne oczy i dość miłe dla oka rysy mogłyby go czynić jednym z najatrakcyjniejszych mężczyzn średniowiecznego Paryża gdyby nie jeden szczegół… Szata mnicha skutecznie odwodziła wzrok kobiet od archidiakona. Wiadomym było w końcu, że Ludwiga obowiązywały ścisłe reguły i w tym ta jedna (najgorsza dla kobiet)- celibat. Ale i sam Frollo stronił od kobiet. Jak mówiono- "Zarówno ze stanu swego, jak i z usposobienia zawsze stronił od kobiet, od najlżejszego szelestu jedwabnej spódnicy spadał mu kaptur na oczy". Było też coś innego... Krążyły niepochlebne plotki jakoby kapłan bratał się z samym diabłem, a nawet trzymał jednego w dzwonnicy katedry- dzwonnika z Notre Dame, Quasimodo. Gdy Ludwig zamykał się na całe dnie w swej celi czytając księgi, poznając tajniki alchemii i modląc do Boga ludzie uważali, że odprawia jakieś tajemne czary razem ze swym pomagierem, dzwonnikiem. Wygląd tego drugiego nie zachęcał ludzi- trupioblada cera i oczy niczym krew przerażały mieszkańców tego miasta.
Owy kapłan stał właśnie w tym słonecznym dniu na balkonie wychodzącym z jego celi i obserwował miasto, ukryty w cieniu. Z niejako odrazą patrzył na cyganów plączących się tu i tam i ściągających uwagę ludzi.
-Oni odwodzą ludzi od Boga. Należałoby ich stąd natychmiast wysiedlić!- jak mawiał często. Jego pech, a szczęście cyganów- nikt go nie słuchał oprócz kilku ludzi. Obserwował więc miasto z góry gdy usłyszał z dołu muzykę i radosny śmiech. Podszedł do balustrady i zerknął w dół. Po raz pierwszy widział coś takiego. Brązowowłosa cyganka tańczyła beztrosko wybijając rytm na bębenku. Zwiewna suknia w kolorze tęczy poruszała się dookoła niej jakby niesiona jakimś niewidzialnym wiatrem. Poczuł tam gdzieś w sobie, że oto widzi przed sobą najpiękniejszą kobietę jaką zesłał Bóg na ten padół łez. Spoliczkował się w myślach lecz nadal nie mógł oderwać wzroku od widowiska. Jakby go coś opętało, jakby sam diabeł…
Ta myśl skutecznie przywróciła mu zdrowy rozsądek. Cofnął się najpierw w cień, a potem wszedł z powrotem do swojej celi. Ona jest cyganką. Nasienie szatana, poganka, wiedźma, która rzuciła na niego urok. I teraz… Teraz nie mógł się pozbyć jej widoku z głowy. To co przez tak liczne lata tłamsił i zabijał w sobie powróciło ze zdwojoną siłą paląc jego wnętrze żywym ogniem. Jakby wszystko nad czym pracował- ta dyscyplina, wyrzeczenie się przyjemności cielesnych- jakby to wszystko obróciło się w niwecz. Oparł się o ścianę. Czuł się teraz taki słaby.
-La sorciere*…
Mruknął do siebie. Podszedł do swego klęcznika przed figurą Przenajświętszej i zaczął się gorliwie modlić usilnie próbując wypędzić z siebie te grzeszne myśli.
To było, zdawało się, czyste, grzeszne porządanie.
:iconarekusandora3:
*La sorciere- wiedźma/czarownica

A więc jest i druga część skupiona bardziej na Ludwigu (i jakoś od razu łatwiej się pisało...). Mamy tu również opis Gilberta jako Quasimodo.
:iconsexyprussia2plz: ---> :iconquasimodoplz:
:iconsexygermanyplz: ---> :iconfrolloplz:

Zapraszam~
Add a Comment:
 
love 0 0 joy 2 2 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconmeimaru:
Mood: Cheerful ~Meimaru Jan 29, 2013  Hobbyist
Świetne ;D Nie mogę sie doczekać jak to dalej napiszesz ^^ :meow:
Reply
:iconarekusandora3:
~Arekusandora3 Jan 29, 2013  Hobbyist Writer
Dziękuję. Następna część zapewne pojawi się jutro, a w niej Święto Głupców :)
Doi tego czasu zapraszam do reszty opowiadań xD
Reply
:iconmeimaru:
~Meimaru Jan 29, 2013  Hobbyist
Jak tylko znajdę czas, to na pewno przeczytam ;D Część już zdążyłam ;3
Reply
:iconyamelia:
Mood: Optimism ~Yamelia Jan 29, 2013  Hobbyist Writer
Tak samo dobre, jak i część pierwsza. Już nie mogę się doczekać tego, co będzie dalej. :)
Reply
:iconarekusandora3:
~Arekusandora3 Jan 29, 2013  Hobbyist Writer
Dziękuję. Zapewne później przeprowadzę ankietę by ni8e wyjść na egoistkę. Czyli czy ma być:
-FrolloxEsmeralda
czy
-QuasimodoxEsmeralda
Reply
:iconyamelia:
~Yamelia Jan 29, 2013  Hobbyist Writer
Z racji tego, że jestem straszną fanką PruHun, to jestem za tym, aby było Quasimodo&Esmeralda. Ale to tylko moje zdanie. ;)
Reply
Add a Comment: