deviant art

Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
TXT, 10.3 KB
more ▶

More from ~Arekusandora3

Featured in Groups:

Details

March 1
10.3 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 5
Favourites: 5 [who?]

Views: 183 (0 today)
Downloads: 1 (0 today)
[x]
"Oni mówią do mnie
"Otwórz te drzwi"
Ciekawość stanie się krzykiem
Co też będzie za nimi?"


Niemcy wbiegł szybko po schodach. Jak najszybciej, póki Rosja był zbyt zdziwiony by zareagować.
Gdy Austria po wyjeździe do Moskwy długo się nie pojawiał- a były to niemal trzy tygodnie- Ludwig miał najgorsze myśli. Kto wie co może mu zrobić Ivan? Wszyscy wiedzieli do czego był zdolny fioletowooki. Wszyscy wiedzieli co się czai za pozornie miłym uśmiechem. A on dokładnie wiedział, że Roderich nie jest tam bezpieczny. Dlatego też osobiście zjawił się w Rosji. Dlatego pukał do jego drzwi wypytując gdzie jest jego kuzyn, a gdy ten z uśmiechem powiedział...
-Nie ma go tutaj, da? Pojechał już dawno.
...i próbował zamknąć mu drzwi przed nosem nie wahał się ani chwili. Szybko pchnął je i wykorzystując moment zaskoczenia wbiegł na górę. Wiedział gdzie były pokoje dla gości. Otwierał po kolei każde drzwi. Za żadnymi go nie było. Aż wreszcie Ludwig doznał olśnienia.

"Za tymi drzwiami
Stoi fortepian
Klawisze są zakurzone
Struny są rozstrojone"

"Sala fortepianowa..."
Pamiętał ją dokładnie, bo widział cały dom Braginskiego przy wizytach dyplomatycznych gdy musiał tu nocować. Było to niemal okrągłe pomieszczenie z regałami z książkami i nutami pokrytymi kurzem. I duży czarny fortepian na którym dawno nikt nie grał.  Pobiegł- byle szybciej, byle zdążyć i zapobiec najgorszemu. Szarpnął spore drzwi raz i drugi, ale nie chciały ustąpić. W końcu ze złością szarpnął je najmocniej jak umiał. Pod wpływem siły rozwarły się na oścież, a on zamarł w bezruchu.

"Za tymi drzwiami
Przy fortepianie siedzi ona
Lecz już więcej nie gra
Ach, to było tak dawno temu"

TRZY TYGODNIE TEMU:

Austria miał zwyczajnie dość. Dość tych samych kątów, niezmiennego porządku rzeczy, monotonii dnia. I na tę jedną chwilę zrodziła się w nim myśl. Szalona, choć godna zrealizowania.
"Uciec... Uciec jak najdalej stąd."
Poprawiając więc okulary wyruszył na wycieczkę. Najpierw jednak skrupulatnie opracował plan. Najpierw do Paryża podziwiać sztukę. Potem do Berlina odwiedzić kuzyna, a jeszcze później do Moskwy. By wreszcie zobaczyć oryginalne "Jezioro Łabędzie" w Teatrze Balszoj. By poczuć słowiańskiego ducha, który był mu tak obcy i bliski za razem. I tym oto sposobem na jednym z spektakli znalazł go Ivan. Początkowa reakcja była logiczna- strach. Bo w końcu to ROSJA. I to w dodatku u siebie. Co on może mu zrobić? Jednak potem się opanował i... Okazało się, że Braginski jest świetnym towarzyszem rozmów! Oprowadzał go po tym przepięknym mieście, pokazał zabytki, zrobił wszystko by Roderich poczuł "słowiańskiego ducha". I przez chwilę wydawało mu się, że naprawdę go czuje. Jednak gdy ten zaproponował nocleg... Nie wiedział czy się zgodzić. Głęboko skrywana obawa przecież nadal istniała. Nie da się wymazać z pamięci krwawego śladu na kartach historii. Jednak coś w tym uśmiechu, błyszczącym spojrzeniu fiołkowych oczu skłoniło go do zostania.
"Jeszcze dwa/trzy dni. Nic się nie stanie."
Rosja zaprowadził go do domu, który wglądem i rozmiarami przypominał bardziej dworek niż cokolwiek innego. Ale było w nim pięknie. I został. Został na razie by zwiedzić i poznać choć trochę ten piękny kraj. By poznać Ivana. Jednak było coś co mąciło jego szczęście.
-Czy masz może fortepian, mein herr?
-Oczywiście towarzyszu. Chodźmy.
I zaprowadził go do okrągłego pokoju. A kiedy już tam byli, Ivan z uśmiechem powiedział:
-Zagraj coś towarzyszu. Proszę...

"Tam przy fortepianie
Słuchałem jej
I kiedy zaczynała grać
Wstrzymywałem oddech"


Chcąc nie chcąc (prośbom gospodarza się nie odmawia, ale i sam chciał grać) siadł przy instrumencie. Położył palce na klawiszach i piękna melodia popłynęła spod jego rąk. A gdy skończył zauważył iż Ivan cały czas patrzy na niego błyszczącymi oczami.
-Pięknie towarzyszu. Mógłby towarzysz jeszcze coś zagrać?
Tym sposobem Roderich grał ku uciesze Rosjanina.  A grał mu codziennie co było jakąś formą zapłaty za jego pobyt tutaj.
-Mógłbym słuchać towarzysza codziennie.
Roderich zadowolony z komplementu- wielkiego dla niego jako artysty- uśmiechnął się.
- W takim razie będę grał codziennie.
Jednak gdy był tu już 4 dni telefon zaczął dzwonić. To Ludwig się niepokoił, to Vash o niego pytał. Wszyscy zastanawiali się czemu bawi u Rosji tak długo...

"Powiedziała do mnie
Pozostanę zawsze przy tobie
Lecz tylko się wydawało
Że gra jedynie dla mnie"


A sam Ivan nie znosił tych telefonów. Choć to dziecinna postawa uznawał teraz Rodericha za swoją własność. Zabawkę, która codziennie mu grała przepiękne melodie w zamian za kilka słów o sobie. A więc można sobie tylko wyobrazić jego gniew gdy usłyszał:
-Muszę wyjechać. Kuzyn się martwi.
Austriak uśmiechnął się przepraszająco. Szkoda mu było opuszczać Ivana, ale z drugiej strony tęsknił za domem. Rosja zamyślił się głęboko.
-Więc niech mi towarzysz zagra. Ostatni raz.
Poszli. I Ivan znów zachwycał się grą swego gościa. I znów czuł złość na myśl, że musi go opuścić. Oj nie, nie odda zabawki tak łatwo.

"Dolałem jej krew
Do ognia mojej pasji
Zamknąłem drzwi
Pytano o nią

Tam przy fortepianie
Słuchałem jej
I kiedy zaczynała grać
Wstrzymywałem oddech

Tam przy fortepianie
Stałem przy niej
Lecz tylko się wydawało
Że gra jedynie dla mnie"

Zamknął drzwi zanim Austriak zdążył wyjść. Okna były tam zamknięte i zakratowane (kiedyś to pomieszczenie służyło do innych rzeczy). Nie było szans by jego słowik uciekł z klatki. Będzie mu grał... Już zawsze. Dzwoniący coraz natarczywiej telefon wyrzucił gdzieś do rzeki.
Wracał do sali by posłuchać jak gra. Bo gra to jedyna rzecz jaka mu teraz pozostała. Nie chciał jeść ani pić. Błagał by go wypuścił, obiecywał, że będzie mu grał. Ale to nie to samo, prawda? Teraz mógł go mieć na własność. Na zawsze. I już nigdy nie będzie samotny.
Roderich uczył Rosjanina grać mając nadzieję, że to go udobrucha. Ale nic to nie dawało. Ivan Braginski był dziwnym człowiekiem... Upartym, chorym na umyśle człowiekiem...

CZASY OBECNE:

"Drzwi są otwarte
Ach, jakże oni krzyczą
Słyszę jak matka błaga
Ojciec mnie bije

Odrywają ją od fortepianu
I nikt mi tu nie wierzy
Że jestem śmiertelnie chory
Ze zgryzoty i od fetoru"


Niemcy podbiegł do leżącego na fortepianie kuzyna.
-Roderich! Roderich!
Potrząsnął nim, ale ten nie reagował. Na zakurzonych klawiszach leżało bezwładne, wychudzone ciało. Okulary zsunęły się na podłogę i Ludwig nawet nie zauważył gdy je nadepnął. Nie zauważył też Ivana opierającego się o framugę drzwi i patrzącego z lekkim smutkiem na Austriaka. Jego słowik umarł. Prawdą było iż ptaki trzymane na uwięzi nie żyją długo.
-Du... Du...
Błękitne oczy popatrzyły z nienawiścią na Rosjanina. On... On zabił jego kuzyna! Dla swojej, chorej zachcianki!
-Pożałujesz tego. Obiecuję, że pożałujesz.
Chwycił ciało kuzyna i wybiegł z nim. Może jeszcze dałoby się coś zrobić. A Ivan na to pozwolił. Słowik odszedł i teraz znów został sam. Wszystko było mu obojętne. Siadł do instrumentu i zamknął oczy. Zaczął grać pierwszą melodię jakiej nauczył go Roderich podczas swego pobytu tutaj. Grał mimo iż struny były rozstrojone i najpiękniejszy akord brzmiał jak ciężkie stęknięcie. Grał wyobrażając sobie, że obok niego siedzi Roderich- żywy, oddychający, radosny. Dał się pochłonąć przez własną, chorą fantazję.

"Tam przy fortepianie
Słuchałem jej
I kiedy zaczynała grać
Wstrzymywałem oddech

Tam przy fortepianie
Ona słuchała mnie
I kiedy zaczynałem grać
Ona wstrzymała oddech"
:iconarekusandora3:
Piosenka do której najlepiej czytać: [link]

Praca konkursowa do grupy na facebooku. Nie jest może wyższych lotów. Jakby ktoś nie był pewien: to miała być drama.
Poza tym wiem, kraje nie umierają ot tak, ale to fikcja literacka, nie czepiać się >C
Add a Comment:
 
:iconlis-kronikarz:
~lis-kronikarz Mar 2, 2013  Hobbyist Writer
"Prawdą było iż ptaki trzymane na uwięzi nie żyją długo." - zdecydowanie mój ulubiony fragment z całego jednostrzałowca. Rosja traktujący Austrię jako swoją własność nie jest nowością, zwykle występuję często i gęsto. Jednak tutaj pojawia się cień zawodu, bo warto by wniknąć głębiej w jego psychikę, a nie traktować go tak powierzchownie i powielać przyjęte schematy.
Kilka błędów składni, ale zapewne było pisane na szybko, tudzież bez wglądu bety.
Moim zdaniem opowiadanie nieco traci. Zakończenie jest dobre (nawet jeśli przewidywalne), ale odbiorca nie przyjmuje go tak jak powinien, bo relacje między Rosją a Austrią są pobieżnie przytoczone. Koniec, finał pobytu w Moskwie byłby mocniej zarysowany, gdybyś pokusiła się o rozwinięcie opowiadania. Kontrast między Rosją a Austrią i ich "przyjaźń" zawdzięczana uwielbieniu do muzyki.
Tyle z mojej strony. Pisz dalej. <3
Reply
:iconarekusandora3:
~Arekusandora3 Mar 2, 2013  Hobbyist Writer
Cieszy mnie twój komentarz.

Naprawdę? Przyznam, że nie czytam angielskich opowiadań o Rosji i Austrii, a jedyny polski jaki znam to "Rosja na terapii"- coś zupełnie innego. Hmm, powierzchowne traktowanie mówisz... Nie powiem, psychikę Ivana można by rozwlekać na kilka stron, ale jedną z moich większych wad jest to, że nie umiem pisać dłuższych opowiadań. Taka przypadłość. I... To właściwie może tłumaczyć całą resztę wad opowiadania- zbyt krótkie opisanie tego lub owego. Marna wymówka, ale cóż...
Wątpię bym w najbliższym czasie coś napisała. Jedyne co to mogę zaproponować przejrzenie reszty galerii- coś nowego nie pojawi się prędko, jak sądzę.
Reply
:iconlis-kronikarz:
~lis-kronikarz Mar 2, 2013  Hobbyist Writer
Angielski fandom pozostaje kreatywny. Ale i w polskim częstym zjawiskiem jest Rosja psychopata, bez ludzkich odruchów. Wielka stara dobrego charakteru, bo on nie ogranicza się tylko i jedynie do jednego. Jednak ciekawe spojrzenie na jego obsesję posiadania, manię własności, pozostaje ciekawym i interesującym wątkiem. Przynajmniej dobrze napisany, bo niekiedy trąci tandetnymi oczywistościami. Dlatego twój "ptak trzymany w klatce" użyty w odniesieniu do Austrii, tak bardzo przypadł mi do gustu.

Z długością bywa różnie. Raz pisze się łatwo i szybko, a kiedy indziej nawet jedno słowo nie pojawia się na monitorze. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki, że dasz radę i stworzysz coś dłuższego.Nie można przecież tracić nadziei, prawda? ^^

Hm, jeśli jesteś pewna, że przez najbliższy czas nic nie stworzysz, zapewne nie pozostanie mi nic innego, jak zerknięcie do galerii. Ale dziękuję za zaproszenie, z pewnością rzucę okiem. I życzę powodzenia, bo nie można z góry przekreślać pisarskiej weny.
Reply
:iconrussiawinter:
~RussiaWinter Mar 2, 2013  Student Photographer
Dobre to ^^
Reply
:iconarekusandora3:
~Arekusandora3 Mar 2, 2013  Hobbyist Writer
Danke i zapraszam do innych ficków :iconhappygermanyplz:
Reply
Add a Comment: